Gluten free… czyli co to jest ten gluten i czy jest złem

Aktor Ryan Reynolds powiedział, że Ameryka tak boi się glutenu, że można obrabować sklep trzymając w ręku bajgla. O co tu zatem chodzi?

Choć nie jest to już temat aż tak gorący, to nadal mielony w niektórych kręgach. Dieta bezglutenowa. Wśród moich klientów panuje często zakłopotanie jak mówimy o glutenie. Jak pytam czy wiedzą co to w ogóle jest ten gluten – to sporo osób myśli, że to tylko kwestia pszenicy, a inni w ogóle nie wiedzą co to tak naprawdę jest, ale podobno skleja jelita i mózg 😉

Więc słów kilka o glutenie, czy jest on taki zły i czy należy go unikać jak ognia.

Gluten to bardzo ogólnie mówiąc białkowa frakcja zbóż. Jedna z wielu. Do zbóż glutenowych zalicza się pszenicę – ma jej największy udział, ale także jęczmień, żyto, orkisz oraz owies (owies jest sprawą dyskusyjną, gdyż są naturalne odmiany bezglutenowe – powinno być to zaznaczone na opakowaniu- ale bardzo często jest zanieczyszczony glutenem, dlatego nie poleca się spożywania osobom, mającym z nim problem). Generalnie nasz organizm nie potrafi strawić glutenu – to jest fakt. Ale nie oznacza to wcale, że nie można go jeść, bo sklei nam wszystkim jelita.

W gabinecie mam próbki, którymi mogę sprawdzić reakcję organizmu zarówno na zboża glutenowe, jak i bezglutenowe. Należy wykluczyć z jadłospisu na jakiś czas tylko te zboża, na które wyjdzie nadwrażliwość – nie od razu wszystkie zboża. Co do pszenicy – sprawdzam reakcje zarówno na samo zboże, jak i dla potwierdzenia próbkę zawierającą gliadynę, czyli frakcję glutenu pszennego.

Generalnie pszenica jest zbożem najmniej wartościowym odżywczo w porównaniu z innymi zbożami, więc wykluczając mąkę pszenną jest bardzo mało prawdopodobne, że nabawimy się jakichkolwiek niedoborów. Mówi się, że jest także w największym stopniu zmodyfikowane, choć dla wielu najsmaczniejsze 😉 Ale pozostałe zboża glutenowe mają już dużo większe znaczenie żywieniowe, ze względu na sporą ilość witamin z grupy B, E, minerały, błonnik czy przeciwutleniacze. Są także łatwo dostępnym i tanim produktem spożywczym, pomagającym w prosty sposób urozmaicić i zbilansować codzienną dietę.

Nie zalecam nikomu stosowanie diety z wyłączeniem glutenu tylko dla zasady. Często mówi się, że przy chorobach tarczycy, zwłaszcza Hashimoto lub Reumatoidalnym Zapaleniu Stawów, warto ten gluten wykluczyć. Można spróbować, ale trzeba mieć gotową alternatywę, gdyż w tych jednostkach chorobowych stan odżywienia organizmu jest elementem wręcz kluczowym. Jeśli ktoś chce spróbować, mogę ułożyć taką dietę, ale jeśli nie ma się w tym doświadczenia, warto dwa razy przemyśleć swoją decyzję z jeszcze jednego względu.

Otóż produkty gluten-free są z technologicznego punktu widzenia produktami przetworzonymi. W produktach mogą pozostać resztki odczynników, mających na celu eliminację glutenu z produktu końcowego, co czyni je potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia. W myśl powiedzenia – zamienił stryjek siekierkę na kijek. To aspekt zdrowotny, ale często dochodzi także czynnik sylwetkowy, czyli redukcja masy ciała – znacznie trudniej jest ją osiągnąć spożywając żywność przetworzoną.

Zatem czy są osoby, które ewidentnie powinny unikać glutenu w diecie? Tak – są to osoby cierpiące na celiakie oraz tzw. nieceliakalną nadwrażliwość na gluten. Jakie są objawy przy tych schorzeniach, o tym w innym wpisie. Warto zaznaczyć, że możemy czuć się gorzej spożywając zboża glutenowe, a szczególnie pszenicę, gdyż je się jej zdecydowanie za dużo i jest składnikiem praktycznie każdego produktu wysokoprzetworzonego – od ciasteczka po pizzę. Jeśli z wywiadu wyjdzie, że klient spożywa bardzo dużo produktów pszennych, może w pewnym stopniu nabawić się na nią nadwrażliwości – wiadomo nie od dziś, że co za dużo, to niezdrowo. Podczas testów na nietolerancje w gabinecie zawsze powtarzam, że nie ma się co załamywać, jeśli wyjdzie takowa, bo jest to moment, w którym warto na chwilę usiąść, pomyśleć o sobie i swoim zdrowiu i wprowadzić zmiany w diecie. Nie muszą być to rewolucyjne zmiany. Ja także zawsze podpowiadam na co warto zwrócić uwagę – nie zostawiam samego z tym problemem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *